“…za miliony kocham i cierpię katusze”. Całkiem konkretne miliony.

(ukradzione z filmweb.pl)
Nicolas “zbity spaniel” Cage jako profesor MIT a dokładnie jego syn znajduje w “kapsule czasu” zakopanej pół wieku wcześniej kartkę z długim ciągiem cyfr. Stara dobra whiskey powoduje że liczby nabieraja znaczenia. To daty (potem odkrywają że też współrzędne) większych katastrof z ostatniego półwiecza. 3 ostatnie jeszcze się nie wydarzyły. I co? I Cage znajduje sie na miejscu 3 od końca (samolot wali w ziemię dość spektakularnie), także 2 (metro demoluje stację dość radykalnie) i ostatniej też bo płonie cała ziemia. Poza tym “men in black” (ufoki? anioły?), czarne kamyczki i wskazówki wydrapane na spodzie łóżka i drzwiach.
Ale gatunek przetrwa bo dzieciaki zostały ocalone.
Efekty wgniatają w fotel, Cage hurtem robi miny zbitego cocker spaniela, mocno, mocno średnie.


