Telenowela

(ukradzione z filmweb.pl)
Może i ja się nie znam. Może i Almodovar wielkim reżyserem hiszpańskim był (jest?). Ale cholera.. Jak Cruz zniknęła z ekranu to zrobiło się nudno i zasnąłem.

(ukradzione z filmweb.pl)
Może i ja się nie znam. Może i Almodovar wielkim reżyserem hiszpańskim był (jest?). Ale cholera.. Jak Cruz zniknęła z ekranu to zrobiło się nudno i zasnąłem.

(ukradzione z filmweb.pl)
Właściwie.. nihil novi sub sole. “Gorączka” to to na pewno nie jest, mimo że kapitan Sparrow i John Connor robią co mogą. W sam raz na niedzielne upalne popołudnie.

(ukradzione z filmweb.pl)
Właściwie zastanawiam się co napisać.
Nauczyciel przyrody rzuca pracę w praskim gimnazjum i przenosi się do malutkiej szkoły w zapyziałej dziurze, gdzie wieczory spędza się w knajpie pod która podjeżdza się traktorem. Raz w czas jest potańcówka. Na głównym skrzyżowaniu wioski.
Siermiężne. Mocno siermiężne.
Tak właściwie nie wiadomo “co autor miał na myśli”. Powielanie schematów, które już dawno temu były.
A może to nasze zaszłości historyczne? Kiedy wybierali Milka na radnego w Pradze oficjalnie gejów nie było.
Jabber zapiszczał i wypluł:
****, 2009-07-04 09:42:14:
hm, obejrzysz? http://www.polityka.pl/link/

(ukradzione z filmweb.pl)
Obejrzałem.
<będą spoilery>
Facet wynalazł wycieraczki czasowe. Dokładnie takie, jakie macie w samochodzie. Chciał je produkować, najlepiej dla jakiegoś dużego koncernu. Poszedł do Forda, ci zachwyceni wzięli działający prototyp i zerwali współpracę. Niedługo później w nowym Mustangu pojawiły się takie wycieraczki. Człowiek poszedł do sądu i po kilkunastu latach wygrał 10 mln $. W międzyczasie żona odeszła, dzieci urosły..
</>
Drodzy twórcy.
Mieliście GOTOWY scenariusz (film na faktach – nie znalazłem polskiej wersji), mieliście świetnego odtwórcę roli głównej, to za przeproszeniem spieprzyliście sprawę. Ja rozumiem, że trzeba upraszczać bo film i tak trwa 2 godziny, ale nie można traktować widzów jak debili i opowiadać bzdury nie trzymające się kupy. Facet z żona i 6 dzieci bierze kredyt na otwarcie fabryki, kontrakt nie zostaje podpisany, ale kredyt trzeba spłacić. Gość ubiera się tak samo, jeździ tym samym samochodem. Mało tego. Wynajmuje świetnego adwokata który się podejmie walki z “Goliatem”. Żona wyprowadza się, on rzuca pracę i całymi dniami przesiaduje w bibliotece prawniczej. Z czego żyje? Takie rzeczy to tylko w Ameryce. Film niezły, ale te “dziury” bardzo psują całość.
I jeszcze jedna rzecz. Bohater jest czas jakiś na “leczeniu”. Takie pole do popisu dla Kinneara pozostało niewykorzystane. Szkoda.

(ukradzione z stopklatka.pl)
Wyciągnęli wnioski z “Kodu” i Hanks zmienił fryzjera. Poza tym mocno rozrywkowe kino nie zmuszające do specjalnego wysiłku umysłowego, nagromadzenie bzdur w stanach średnich, jak ktoś nie ma już czego oglądać (tak jak ja wczoraj)…
Z rana przeczytałem –
Za rok wrócą egzaminy na studia?